W niedalekim czasie będę ruszał z baniakiem 126L (80x35x45h), jak tylko uporam się z oświetleniem, przerobieniem pokrywy z pvc, brakiem czasu itp.
A więc tak:
- podłoże - 30% pow. dna JBL Manado + ziemia biedronkowa, pozostałe 70% biały drobny piasek kwarcowy
- filtracja - Eheim 2213 (keramzyt)+ JBL CP 250 (media oryginalne)
- roślinność - nurzaniec, kryptokoryny niskie, microsorum, pistia lub limnobium
- mini armatka torfowa - Elite mini załadowane torfem
- oświetlenie - 4x18W lub 3x18W - statecznik będzie na obie opcje, więc to wyjdzie w praniu
- korzenie, gałęzie, szyszki olchy, liście itp. itd.
- woda - niestety kranovit (RO w baaardzo odległych planach...)
W zamierzeniu ma to być Ameryka, coś pomiędzy CW a BW jeśli chodzi o zabarwienie wody.
W obecnych akwariach mam PH około 7,2 (pewnie nieznacznie się zbije przez torf itp.); twardości około 6'dGH i 7'dKH (test 5in1 Tropical
I przechodząc do obsady to chciałbym:
- około 10 szt. Otocinclus sp.
- około 10 szt. kirysków panda lub spiżowych czarnej odmiany
- parka pielęgniczek
Myślałem nad haremem Xiphophorus hellerii, ale nie chcę raczej żyworódek.
No i właśnie problemem jest dobór pielęgniczek i tu trzy pytania:
1. Jakie pielęgniczki dają radę w tych warunkach?
2. Jakim pielęgniczkom ja dam radę, nie mając doświadczenia z pielęgniczkami?
3. Jakie pielęgniczki nie zatłuką kirysków podczas tarła.
Co myślicie o takiej obsadzie i o tym "projekcie"?
Za wszelką pomoc z góry dziękuję!


